Zdalny pulpit wystawiony bezpośrednio do internetu jest jedną z najczęstszych dróg, którymi do małych firm wchodzi oprogramowanie szyfrujące pliki. Jednocześnie bywa niezbędny, bo praca zdalna na programie handlowym często nie ma innej sensownej formy. Da się to pogodzić, ale nie przez zostawienie otwartego portu.
Stanowisko sprzedaży to nie komputer, tylko zestaw urządzeń, które muszą się widzieć nawzajem: komputer z programem, drukarka fiskalna, waga, czytnik kodów, terminal płatniczy, czasem szuflada i wyświetlacz dla klienta. Awaria jednego elementu zatrzymuje sprzedaż, a przyczyna rzadko leży tam, gdzie widać objaw.
Przy enova365 dobrze od początku rozdzielić dwie sprawy. Konfiguracja merytoryczna — moduły, uprawnienia, schematy — to praca partnera wdrożeniowego. Środowisko, na którym to wszystko ma działać, czyli sprzęt, system, sieć, baza i kopia, to nasza część. Problemy zaczynają się wtedy, gdy nikt nie zajął się tą drugą.
Programy księgowe i handlowe aktualizują się razem ze zmianami przepisów, więc pytanie nie brzmi „czy”, tylko „kiedy i jak”. Źle zaplanowana aktualizacja potrafi zatrzymać firmę na pół dnia — a dobrze zaplanowana przechodzi niezauważona.
Przy jednym komputerze przesiadka to jedna wizyta. Przy ośmiu — to projekt, który bez planu zamienia się w tydzień chaosu, podczas którego połowa zespołu nie może pracować, bo czegoś brakuje. Różnica leży nie w umiejętnościach, tylko w kolejności.
To jedno z najbardziej stresujących zgłoszeń, jakie przyjmujemy. W bazie programu handlowego jest cała sprzedaż, magazyn i rozrachunki — czyli materia, z której składa się firma. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków da się z tego wyjść, jeżeli nie popełni się błędu w pierwszych minutach.
Skanowanie do e-maila i do folderu sieciowego to funkcje, które w większości biur są nieużywane — nie dlatego, że urządzenie ich nie ma, tylko dlatego, że nikt ich nie skonfigurował. A to właśnie one zamieniają kopiarkę w narzędzie obiegu dokumentów.
Przeprowadzka biura to jedyny moment, w którym cała infrastruktura firmy jest wyłączona jednocześnie. To jednocześnie ryzyko i okazja — bo rzeczy, które od lat działają „jakoś", da się wtedy zrobić porządnie bez dodatkowego przestoju.
W firmie, która rosła stopniowo, dokumenty leżą wszędzie: na pulpicie księgowej, na pendrivie handlowca, w załącznikach poczty i w trzech wersjach o nazwach kończących się słowem „ostateczna". Uporządkowanie tego jest tańsze niż koszt jednego dnia szukania dokumentu, którego nie ma.
Nie jesteśmy prawnikami i nie zastąpimy doradztwa prawnego. Zajmujemy się stroną techniczną — czyli tym, co trzeba mieć ustawione w sprzęcie i oprogramowaniu, żeby deklaracje z dokumentów miały pokrycie w rzeczywistości.
Sprzęt poleasingowy ma w Polsce mieszaną opinię, głównie z powodu sprzedawców, którzy nie odróżniają maszyny z korporacyjnego wdrożenia od komputera z ogłoszenia. Różnica jest duża, więc warto wiedzieć, na co patrzeć.
Przy firmach uczciwe określenie granic jest ważniejsze niż gdziekolwiek indziej, bo od tego zależy, czy w krytycznym momencie ktoś liczy na pomoc, której nie dostanie. Poniżej lista tego, czego nie robimy, i wskazanie, do kogo z tym pójść.
Adres w domenie firmy to nie kwestia prestiżu, tylko kontroli: skrzynka zostaje w firmie, gdy odchodzi pracownik, a korespondencja nie znika razem z prywatnym kontem. Przy okazji rozwiązuje się kilka spraw, które inaczej wracają jako awarie.
Zacznijmy od granicy, żeby nie było niejasności: drukarki i urządzenia wielofunkcyjne konfigurujemy, ale ich nie naprawiamy. Nie wymieniamy głowic, nie regenerujemy mechanizmów podawania papieru i nie zajmujemy się materiałami eksploatacyjnymi. Za to wszystko, co dotyczy podłączenia i ustawień, robimy w pełnym zakresie.
Bezpieczeństwo bywa sprzedawane strachem i rozwiązaniami skrojonymi dla korporacji. W firmie na pięć czy dziesięć osób decyduje co innego: cztery rzeczy, z których każda jest tania, a razem usuwają większość realnych zagrożeń.
Temat nudny do momentu, w którym staje się bardzo konkretny. W małych firmach najczęstszy problem to nie świadome piractwo, tylko bałagan: nikt nie wie, ile licencji kupiono, na czym są zainstalowane i czy przy wymianie komputera można je przenieść.
Uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy od tego, ile kosztuje Was godzina przestoju. Poniżej wyjaśniamy, jak to policzyć, zamiast namawiać na umowę, która nie każdej firmie się opłaca.
Sieć w małej firmie zwykle powstaje przez dokładanie: najpierw router od dostawcy, potem przedłużacz, potem drugi router w trybie, którego nikt nie pamięta. Działa, dopóki firma jest mała. Potem zaczyna się zrywanie połączenia z bazą i drukarka, której połowa komputerów nie widzi.
Firmowa kopia zapasowa różni się od domowej trzema rzeczami: obejmuje bazy danych, musi być odporna na szyfrowanie i ktoś musi odpowiadać za sprawdzanie, czy powstaje. Zaniedbanie któregokolwiek z tych punktów sprawia, że kopia istnieje wyłącznie na papierze.
W firmie, która rosła stopniowo, sprzęt jest zwykle zbieraniną: coś kupione trzy lata temu, coś przyniesione z domu, coś odziedziczone po poprzednim pracowniku. Każde stanowisko ma inny system, inne wersje programów i inne problemy. Serwisowanie tego kosztuje więcej niż sam sprzęt.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.