Firmowa kopia zapasowa różni się od domowej trzema rzeczami: obejmuje bazy danych, musi być odporna na szyfrowanie i ktoś musi odpowiadać za sprawdzanie, czy powstaje. Zaniedbanie któregokolwiek z tych punktów sprawia, że kopia istnieje wyłącznie na papierze.

Co musi znaleźć się w kopii

  • Bazy programów handlowych i księgowych — zabezpieczane mechanizmem przewidzianym przez producenta, nie przez skopiowanie plików działającej bazy.
  • Wspólne dokumenty — umowy, oferty, projekty, dokumentacja.
  • Archiwum poczty, jeśli program pocztowy trzyma je lokalnie.
  • Dane ze stanowisk — pracownicy zapisują pliki lokalnie niezależnie od tego, ile razy im się powie, żeby tego nie robili.
  • Konfiguracje — ustawienia serwera, drukarek, integracji. Odtworzenie ich od zera zajmuje dni.

Zasada trzech kopii

Trzy egzemplarze danych, na dwóch różnych nośnikach, z czego jeden poza siedzibą firmy. Brzmi jak nadmiar, dopóki nie przydarzy się zalanie, pożar albo kradzież — sytuacje, w których kopia leżąca w tym samym pomieszczeniu co serwer znika razem z nim.

Odporność na szyfrowanie

Najczęstszy scenariusz utraty danych w małej firmie to dziś złośliwe oprogramowanie szyfrujące pliki. Kopia trzymana na dysku podłączonym na stałe albo na udziale sieciowym z prawem zapisu zostanie zaszyfrowana razem z resztą. Rozwiązania, które działają:

  • Kopia w miejscu, do którego komputery użytkowników nie mają prawa zapisu.
  • Wersjonowanie — możliwość odtworzenia stanu sprzed kilku dni, nie tylko wczorajszego.
  • Dysk odłączany fizycznie po wykonaniu kopii, wymieniany rotacyjnie.

Ile wstecz i jak często

Odpowiedź wynika z jednego pytania: ile pracy firma może stracić bez katastrofy? Jeśli godzinę — kopia raz dziennie nie wystarczy. Jeśli dzień — wystarczy kopia nocna. Warto też zachować kopie tygodniowe i miesięczne, bo część problemów wychodzi na jaw dopiero po tygodniach, a wtedy kopia z wczoraj zawiera już błąd.

Sprawdzanie

Kopia, której nikt nigdy nie odtwarzał, jest kopią wyłącznie z nazwy. Raz na kwartał wystarczy odtworzyć bazę do środowiska testowego i sprawdzić, czy program się z nią uruchamia. To pół godziny pracy, które odróżnia realne zabezpieczenie od poczucia bezpieczeństwa.

Do tego powiadomienie o nieudanej kopii. Automat, który przestał działać trzy miesiące temu, nie zgłosi się sam.

Kto za to odpowiada

Musi być jedna wskazana osoba. Nie „dział", nie „wszyscy" — jedna osoba, która raz w tygodniu sprawdza, czy kopie powstają, i wie, co zrobić, gdy przestaną. Przy stałej opiece przejmujemy to na siebie i raportujemy stan.

Po awarii wychodzi prawda

Prawie każda firma, do której przyjeżdżamy po poważnej awarii, deklarowała wcześniej, że ma kopie. W praktyce najczęściej okazuje się, że obejmowały dokumenty, ale nie bazę, że powstawały do zeszłego roku albo że nikt nigdy ich nie odtwarzał. To nie jest zarzut — to opis tego, jak łatwo o tym zapomnieć.

Jak to ustawić

Przyjeżdżamy pod wskazany adres, ustalamy, co trzeba zabezpieczyć i jak szybko firma musi wrócić do pracy po awarii, a potem konfigurujemy kopie tak, żeby działały bez niczyjego udziału. Dojazd jest bezpłatny. Telefon 22 390 56 49 — całą dobę, siedem dni w tygodniu.

Powiązane teksty