Głośny wentylator i gorąca obudowa to najczęstszy powód, dla którego ktoś dzwoni z hasłem „trzeba wyczyścić”. W dużej części przypadków rzeczywiście wystarczy czyszczenie i nowa pasta. W pozostałych problem leży gdzie indziej, a czyszczenie tylko przesuwa go o kilka tygodni. Warto wiedzieć, po czym rozpoznać jedno i drugie.
Wentylator zasysa powietrze przez otwory w spodzie obudowy i wypycha je przez radiator na boku albo z tyłu. Po drodze wciąga też kurz, włosy i sierść. Cząstki nie osadzają się równomiernie — zbierają się na wlocie do lameli radiatora i tworzą zbitą warstwę, która działa jak filtr. Powietrze przestaje przepływać, ciepło zostaje w środku, a sterownik podkręca wentylator, żeby to nadrobić. Stąd hałas.
Tempo zapychania zależy od warunków. Laptop stojący na biurku w mieszkaniu bez zwierząt wytrzyma spokojnie dwa, trzy lata. Ten sam sprzęt używany na kocu albo na łóżku zatka się w kilka miesięcy, bo miękkie podłoże zasłania wloty i dodatkowo podaje włókna prosto do środka. W domach z psem albo kotem cykl skraca się jeszcze bardziej.
Między procesorem a rurką cieplną jest cienka warstwa pasty, która wypełnia mikroskopijne nierówności obu powierzchni. Bez niej ciepło przechodziłoby przez powietrze, a to fatalny przewodnik. Pasta z czasem twardnieje i traci elastyczność — proces przyspieszają cykle nagrzewania i stygnięcia, czyli normalne używanie. Stwardniała pasta pęka i przestaje przylegać, przez co procesor grzeje się mimo drożnego radiatora.
W laptopach, w których producent zastosował gumowe podkładki termiczne na układzie graficznym i sekcjach zasilania, wymieniamy również je. Podkładki mają określoną grubość i twardość; użycie niewłaściwej jest częstym błędem przy samodzielnych próbach — zbyt cienka nie dotknie radiatora, zbyt gruba uniesie go i pogorszy kontakt z procesorem.
Dobre rokowania daje zestaw objawów: laptop pracuje cicho po włączeniu i głośnieje dopiero po kilkunastu minutach, obudowa nagrzewa się nierównomiernie — mocniej po stronie wylotu, wentylator kręci się bez przerwy nawet przy przeglądaniu stron, a wydajność spada dopiero po dłuższej pracy. To klasyczny obraz przegrzania z powodu zatkanego radiatora.
Gorzej rokują objawy niezależne od temperatury: laptop zwalnia od pierwszej minuty, wentylator wyje od razu po starcie i nie zwalnia nigdy, sprzęt wyłącza się nagle także wtedy, gdy jest chłodny. Wtedy szukamy gdzie indziej — bywa, że winna jest padająca bateria, uszkodzony czujnik temperatury albo zapchany dysk, przez który system nieustannie coś zapisuje.
Rozkładamy laptop na tyle, żeby zdjąć cały układ chłodzenia — sama praca sprężonym powietrzem przez otwory to półśrodek, który przepycha kurz głębiej zamiast go usuwać. Wentylator wyjmujemy, czyścimy łopatki i gniazdo łożyska, a radiator przedmuchujemy i mechanicznie usuwamy zbitą warstwę z lameli. Starą pastę zdejmujemy z procesora i z podstawy rurki, obie powierzchnie odtłuszczamy i nakładamy nową warstwę.
Przy okazji sprawdzamy rzeczy, które i tak mamy odsłonięte: stan gniazda zasilania, zamocowanie taśm, kondycję baterii, czystość styków pamięci. Jeśli coś budzi wątpliwości, mówimy o tym od razu, zamiast czekać, aż klient zadzwoni z kolejną usterką za miesiąc.
Osobnym przypadkiem jest wentylator, który wydaje dźwięk mechaniczny — stuka, skrzypi albo buczy nierówno. To zwykle zużyte łożysko i czyszczenie tego nie naprawi. Czasem pomaga smarowanie, ale traktujemy je jako rozwiązanie tymczasowe; przy sprzęcie używanym do pracy proponujemy wymianę wentylatora, bo zatarcie kończy się przegrzaniem i wyłączeniem w najmniej odpowiednim momencie.
Czyszczenie chłodzenia to jedna z niewielu poważniejszych prac, które w wielu modelach da się wykonać na miejscu — potrzebny jest stół, dobre światło i komplet narzędzi. W laptopach o prostej konstrukcji, gdzie pod klapą serwisową jest dostęp do wentylatora, robimy to podczas wizyty. W konstrukcjach smukłych, gdzie trzeba zdjąć całą płytę główną, zabieramy sprzęt do warsztatu i odwozimy po naprawie.
Czyszczenie i przyspieszenie komputera to prace, które staramy się zamykać w dobie. Jeśli laptop jest potrzebny na już, mówimy o tym przy zgłoszeniu i planujemy odbiór tak, żeby zwrot wypadł tego samego albo następnego dnia.
Przy normalnym używaniu w czystym mieszkaniu wystarcza raz na dwa lata. W domu ze zwierzętami albo przy laptopie do gier, który regularnie pracuje pod pełnym obciążeniem, sensowny jest cykl roczny. Sprzęt stawiany na kołdrze wymaga częstszej obsługi — ale tu taniej wychodzi zmiana nawyku niż kolejne wizyty serwisu.
Na rynku są pasty o bardzo różnych parametrach i cenach, ale w laptopie różnica między przeciętną a bardzo dobrą pastą wynosi zwykle kilka stopni. Znacznie ważniejsze od marki jest to, żeby warstwa była cienka i równa oraz żeby radiator był dobrze dociśnięty. Nadmiar pasty pogarsza wynik, bo sam w sobie przewodzi gorzej niż bezpośredni kontakt metalu z metalem.
Osobną kategorią są ciekłe metale, które przewodzą ciepło znacznie lepiej. Stosujemy je wyjątkowo i tylko tam, gdzie konstrukcja to przewiduje — są przewodzące elektrycznie, a przy nieostrożnym nałożeniu potrafią zewrzeć elementy wokół procesora. W typowym laptopie biurowym nie mają uzasadnienia.
Poza procesorem ciepło oddają też sekcje zasilania, pamięć graficzna i czasem dysk. Kontakt z radiatorem zapewniają tam gumowe podkładki o określonej grubości. Przy czyszczeniu sprawdzamy ich stan — po latach twardnieją i tracą przyleganie.
Dobór grubości jest tu ważniejszy niż jakość materiału. Podkładka zbyt cienka nie dotknie radiatora, zbyt gruba uniesie go i pogorszy kontakt z procesorem. To najczęstszy błąd przy samodzielnych próbach i jedna z częstszych przyczyn tego, że po domowym czyszczeniu temperatury są wyższe niż przed nim.
Wentylator czyścimy zawsze, ale nie zawsze to wystarcza. Jeżeli po oczyszczeniu nadal wydaje dźwięk mechaniczny albo obraca się z oporem, łożysko jest zużyte. Smarowanie bywa doraźnym ratunkiem, ale przy sprzęcie używanym do pracy proponujemy wymianę — zatarcie kończy się przegrzaniem i wyłączeniem w najgorszym momencie.
Przy wymianie zwracamy uwagę na zgodność modelu, bo w tej samej serii laptopów producent stosuje czasem dwa różne wentylatory, zależnie od wersji układu graficznego.
Efekt czyszczenia oceniamy w liczbach, a nie na słuch. Przed pracą i po niej obciążamy procesor i obserwujemy temperaturę oraz taktowanie. Dobry wynik to taki, przy którym procesor pod pełnym obciążeniem utrzymuje nominalne taktowanie i nie dochodzi do progu, przy którym zaczyna się chronić.
Jeżeli po czyszczeniu temperatury nadal są wysokie, mówimy o tym zamiast uznawać sprawę za zamkniętą. Przyczyną bywa wtedy uszkodzona rurka cieplna, odkształcona podstawa radiatora albo konstrukcja, która od początku miała chłodzenie na granicy możliwości.
Laptop powinien stać na twardym, płaskim podłożu — koc i kołdra zasłaniają wloty i podają włókna prosto do wentylatora. Podstawka chłodząca pomaga, ale mniej niż zwykłe uniesienie tyłu obudowy o dwa centymetry, które poprawia przepływ powietrza pod spodem.
W domach ze zwierzętami warto skrócić cykl czyszczenia do roku. Przy laptopach do gier, pracujących regularnie pod pełnym obciążeniem, roczny przegląd jest po prostu tańszy niż wymiana podzespołów uszkodzonych przez wysoką temperaturę.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.