Obudowa stojąca na podłodze pod biurkiem zasysa dokładnie to, co unosi się przy podłodze: kurz, włosy, sierść i piasek przyniesiony na butach. Po dwóch latach w środku potrafi być warstwa, która skutecznie zamienia komputer w piekarnik. Czyszczenie jest tanie, a odkłada moment, w którym trzeba wymieniać podzespoły.

Gdzie osadza się kurz i dlaczego to boli

Najgorsze miejsce to radiator procesora. Kurz zbiera się na wejściu do lameli i tworzy zwartą warstwę, przez którą powietrze nie przechodzi. Drugie miejsce to karta graficzna — jej chłodzenie jest gęste i zapycha się jeszcze szybciej. Trzecie to filtry i kratki obudowy, które przy zapchaniu odcinają dopływ świeżego powietrza do całego wnętrza.

Skutek jest łańcuchowy. Procesor grzeje się, więc obniża taktowanie, żeby nie przekroczyć bezpiecznej temperatury — komputer zwalnia. Wentylatory kręcą się szybciej, żeby to nadrobić — robi się głośno. Wyższa temperatura skraca życie kondensatorów i dysków. Nic z tego nie dzieje się gwałtownie, więc łatwo tego nie zauważyć.

Co robimy przy czyszczeniu

Otwieramy obudowę i wyjmujemy karty rozszerzeń oraz chłodzenie procesora. Sprężone powietrze stosujemy z blokadą wentylatorów — rozpędzenie łopatek strumieniem potrafi uszkodzić łożysko, a w skrajnych przypadkach wygenerować napięcie w silniku. Zbite warstwy usuwamy mechanicznie, bo dmuchanie tylko przepycha je głębiej.

Wymieniamy pastę na procesorze, jeżeli od ostatniej wymiany minęły lata albo jeżeli widać, że stwardniała. W kartach graficznych robimy to na życzenie i po uprzedzeniu, bo demontaż chłodzenia karty bywa objęty ograniczeniami gwarancyjnymi.

Czyścimy filtry przeciwkurzowe, jeśli obudowa je ma, i sprawdzamy kierunki przepływu powietrza. Zaskakująco często spotykamy komputery, w których wszystkie wentylatory wdmuchują powietrze do środka albo wszystkie je wyciągają — wtedy chłodzenie działa dużo gorzej, niż mogłoby.

Co wychodzi przy okazji

Czyszczenie to najlepszy moment na przegląd, bo wnętrze i tak jest otwarte. Oglądamy kondensatory na płycie głównej — wybrzuszona góra albo ślad wycieku to zapowiedź awarii. Sprawdzamy, czy chłodzenie procesora jest równo dociśnięte, bo poluzowany zaczep to częsty powód przegrzewania po wcześniejszej naprawie w przypadkowym miejscu.

Sprawdzamy też stan baterii podtrzymującej ustawienia płyty. Gdy komputer po odłączeniu od prądu gubi datę i godzinę, to właśnie ona. Wymiana trwa chwilę i jest tania, a pominięta potrafi później wywołać dziwne objawy przy uruchamianiu.

Przy okazji patrzymy na dyski: czy są dobrze przykręcone, czy nie leżą luzem na dnie obudowy i czy przewody nie blokują wentylatorów. Drgania przenoszone na dysk talerzowy skracają jego życie.

Temperatury przed i po

Czyszczenie ma sens wtedy, gdy widać w liczbach. Przed pracą i po niej sprawdzamy temperatury pod obciążeniem, bo to jedyny wiarygodny sposób, żeby ocenić efekt. Jeśli po czyszczeniu temperatury nadal są zbyt wysokie, przyczyna leży gdzie indziej — najczęściej w źle dobranym chłodzeniu albo w obudowie bez sensownego przepływu powietrza — i mówimy o tym zamiast uznawać sprawę za zamkniętą.

Jak często

Komputer stojący na biurku, w mieszkaniu bez zwierząt, wytrzymuje spokojnie dwa lata. Postawiony na podłodze przy dywanie wymaga uwagi co roku. W domu z psem albo kotem cykl skraca się do kilku miesięcy — sierść zbija się w chłodzeniu wyjątkowo szybko. W warsztatach i lokalach gastronomicznych, gdzie w powietrzu jest pył albo tłuszcz, mówimy o kwartałach.

Gdzie to robimy

Czyszczenie komputera stacjonarnego wykonujemy podczas wizyty u klienta — obudowa jest duża, dostęp wygodny, a praca nie wymaga warsztatu. Potrzebne jest tylko miejsce, w którym da się otworzyć komputer i nie zabrudzić otoczenia; przy mocno zakurzonych sprzętach proponujemy wyniesienie obudowy na balkon albo na klatkę na czas przedmuchania.

Jeśli przy okazji wychodzi coś, co wymaga lutowania albo dłuższej diagnostyki, zabieramy komputer i odwozimy po naprawie. Odbiór i zwrot są bezpłatne.

Przepływ powietrza — kierunek ma znaczenie

Powietrze powinno wpływać przodem i dołem obudowy, a wypływać tyłem i górą. Taki układ wykorzystuje naturalny ruch ciepłego powietrza ku górze i prowadzi je najkrótszą drogą przez radiatory. Zdumiewająco często spotykamy komputery, w których wszystkie wentylatory wdmuchują powietrze do środka albo wszystkie je wyciągają.

Lekka przewaga wdmuchiwania jest korzystna, bo tworzy w obudowie niewielkie nadciśnienie i powietrze wpływa filtrami zamiast szczelinami. Przy przewadze wyciągania komputer zasysa nieprzefiltrowany kurz każdą szparą i zapycha się szybciej.

Filtry i ich konserwacja

Filtr przeciwkurzowy przy wlocie jest najtańszym sposobem na wydłużenie cyklu czyszczenia. Wymaga jednak czyszczenia sam — filtr zapchany po brzegi działa jak zasłona i podnosi temperatury bardziej, niż pomagał. Wypłukanie go pod bieżącą wodą i wysuszenie zajmuje kilka minut i warto robić to raz na kilka miesięcy.

W obudowach bez filtrów da się je dołożyć — magnetyczne siatki przycina się do rozmiaru kratki. To rozwiązanie tanie i w domach ze zwierzętami zmienia sytuację zasadniczo.

Czyszczenie karty graficznej

Chłodzenie karty jest gęstsze niż radiator procesora i zapycha się szybciej. Samo przedmuchanie z zewnątrz przepycha kurz w głąb; skuteczne czyszczenie wymaga zdjęcia osłony, a przy mocniejszym zabrudzeniu również radiatora. Ta druga czynność bywa objęta ograniczeniami gwarancyjnymi, więc zawsze pytamy klienta o zgodę i uprzedzamy o konsekwencjach.

Przy kartach kilkuletnich, których temperatury są wyraźnie zawyżone, wymieniamy pastę i podkładki termiczne na pamięciach. Efekt bywa porównywalny z tym, co daje czyszczenie procesora — a to właśnie karta jest zwykle najgorętszym elementem w komputerze do gier.

Kable i porządek

Przy czyszczeniu porządkujemy okablowanie: przewody prowadzimy za tacką płyty głównej, spinamy i odsuwamy od wentylatorów. Kabel dotykający łopatek to najczęstsza przyczyna nagłego, terkoczącego dźwięku, którego przyczyny szuka się potem w łożyskach.

Sprawdzamy też, czy dyski są przykręcone, a nie oparte o dno obudowy. Drgania przenoszone na dysk talerzowy skracają jego życie, a przy okazji rezonują w całej obudowie.

Kiedy czyszczenie nie wystarczy

Jeżeli po pełnym czyszczeniu i wymianie pasty temperatury nadal są wysokie, przyczyna leży gdzie indziej: chłodzenie dobrane na granicy możliwości procesora, obudowa bez sensownego przepływu, komputer stojący w zamkniętej wnęce biurka albo uszkodzona rurka cieplna w radiatorze.

Mówimy o tym wprost i proponujemy konkretne rozwiązanie zamiast powtarzać czyszczenie co kwartał. Najczęściej wystarcza wymiana chłodzenia procesora na większe i wolniej kręcące się — cichsze i skuteczniejsze zarazem.

Sprzęt w warsztacie, sklepie i gastronomii

W pomieszczeniach, w których w powietrzu jest pył drzewny, mąka albo tłuszcz, komputer zapycha się w tempie nieporównywalnym z warunkami domowymi. Osad tłuszczowy jest szczególnie kłopotliwy, bo wiąże kurz w twardą warstwę, której nie da się usunąć samym powietrzem.

Przy takich stanowiskach proponujemy obudowę z filtrami, ustawienie komputera poza strefą największego zapylenia i przeglądy kwartalne. To rozwiązanie tańsze niż wymiana podzespołów uszkodzonych przez wysoką temperaturę i regularne wyłączenia z przegrzania.

Powiązane teksty