Laptop, który przy zwykłym przeglądaniu stron brzmi jak startujący odkurzacz, nie jest „głośnym modelem". To sprzęt, który przestał się chłodzić i broni się jedynym sposobem, jaki zna — kręcąc wentylatorem na maksimum. Objaw narasta latami i większość osób przyzwyczaja się do niego, aż komputer zaczyna zwalniać albo wyłączać się sam.

Co dzieje się w środku

Powietrze wciągane jest szczeliną od spodu obudowy, przechodzi przez wentylator i wypychane jest przez radiator — pakiet bardzo cienkich blaszek na krawędzi laptopa. Wraz z powietrzem wciągany jest kurz, sierść i włókna z tapicerki. Wentylator przepycha to wszystko w stronę radiatoru, gdzie odcedza się na lamelach jak na sicie. Po dwóch, trzech latach powstaje tam zbity filc, gruby na kilka milimetrów, który praktycznie odcina przepływ.

Od tego momentu ciepło z procesora nie ma dokąd uciec. Rurka ciepła nadal je odbiera, ale radiator nie oddaje go do powietrza. Temperatura rośnie, sterownik podkręca wentylator do maksimum — stąd hałas — a gdy to nie pomaga, obniża taktowanie procesora. Wtedy pojawia się drugi objaw: komputer nagle zwalnia bez powodu, choć nic ciężkiego nie robi.

Dlaczego samo „przedmuchanie" nie załatwia sprawy

Sprężone powietrze wdmuchiwane w kratkę rozbija wierzchnią warstwę kurzu i wtłacza resztę głębiej, między lamele i pod płytę. Filc, który zbierał się przez lata, jest zbity i zaczepiony o blaszki — nie da się go wywiać. Rzetelne czyszczenie wymaga rozłożenia obudowy, zdjęcia układu chłodzenia i wyjęcia zatoru mechanicznie, a potem umycia lameli.

Do tego dochodzi wymiana pasty termoprzewodzącej. Pasta między procesorem a podstawą rurki ciepła po kilku latach wysycha, kruszy się i zamiast przewodzić ciepło, zaczyna je izolować. Wymiana pasty bez czyszczenia radiatoru albo czyszczenie bez wymiany pasty to półśrodki — robimy oba zabiegi razem, bo tylko wtedy temperatura wraca do fabrycznych wartości.

Objawy, po których poznasz, że czas na serwis

  • Wentylator hałasuje przy zwykłej pracy, nie tylko przy grach czy montażu wideo.
  • Obudowa nad klawiaturą albo pod lewą dłonią jest gorąca w dotyku.
  • Powietrze wychodzące z boku jest ledwo wyczuwalne, mimo głośnej pracy wentylatora.
  • Komputer zwalnia po kilkunastu minutach pracy i wraca do formy po przerwie.
  • Zdarzają się samoczynne wyłączenia bez komunikatu.
  • Gra albo program, które działały płynnie rok temu, dziś się zacinają.

Zatarty wentylator — osobna usterka

Czasem problemem nie jest kurz, tylko sam wentylator. Łożysko zużywa się, wirnik zwalnia i zaczyna wydawać charakterystyczny warkot albo pisk. Zdarza się też, że wentylator rusza z opóźnieniem albo dopiero po stuknięciu w obudowę. Takiego elementu nie da się naprawić na trwałe smarowaniem — wymieniamy go na nowy.

Jak często to powtarzać

W typowym mieszkaniu bez zwierząt — co półtora do dwóch lat. W domu z psem lub kotem, w warsztacie, w palarni albo tam, gdzie laptop stoi na dywanie — nawet co rok. Jeśli używasz laptopa na kocu, poduszce lub kolanach, zasłaniasz wlot powietrza od spodu i przyspieszasz cały proces. Prosta podstawka z prześwitem robi tu więcej niż niejeden program „optymalizujący".

Czego nie zrobimy

Nie podkręcamy wentylatora programowo jako „naprawy" ani nie proponujemy zamiennej pasty ciekłometalicznej w sprzęcie, który nie był do niej projektowany. Pierwsze maskuje problem, drugie potrafi zniszczyć płytę przy najmniejszym wycieku.

Jak to załatwiamy

Przyjeżdżamy pod wskazany adres i zabieramy sprzęt — nie musisz nigdzie jechać. Dojazd, odbiór i zwrot są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu nic nie kosztuje. Na czas naprawy wydajemy laptop zastępczy. Bemowo, Jelonki, Chrzanów, Górce, Boernerowo i Fort Bema mamy najbliżej, ale dojeżdżamy do całej Warszawy. Telefon 22 390 56 49 — całą dobę, siedem dni w tygodniu.

Powiązane teksty