Karta graficzna jest najczęściej wymienianym podzespołem w komputerach do gier i pracy z grafiką. Wymiana wygląda prosto — wyjąć starą, włożyć nową — i w wielu przypadkach taka jest. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy nowa karta jest dłuższa, głodniejsza albo gdy w systemie zostały ślady po poprzedniej.
To pytanie zadajemy pierwsze. Karta graficzna jest największym odbiornikiem mocy w komputerze, a jej pobór potrafi rosnąć skokowo w krótkich impulsach. Zasilacz musi mieć nie tylko odpowiednią moc, ale i wydajność na linii dwunastowoltowej oraz właściwe wtyki — w odpowiedniej liczbie i typie.
Podłączanie karty przez przejściówki z wtyków przeznaczonych do dysków jest rozwiązaniem, którego unikamy. Przy dużych prądach takie połączenia się grzeją, a styk nie jest projektowany do takiego obciążenia. Jeżeli zasilacz nie ma właściwych wtyków, znaczy to, że nie jest przeznaczony do tej karty.
Mierzymy trzy wymiary: długość, wysokość i grubość liczoną w liczbie zajmowanych zaślepek. Nowoczesne karty bywają na tyle długie, że kolidują z koszem na dyski, i na tyle grube, że zasłaniają sąsiednie gniazda. W obudowach o małej głębokości problemem bywa też przewód zasilający wychodzący z góry karty — brakuje kilku milimetrów, żeby zamknąć bok.
Osobno patrzymy na podparcie. Ciężkie karty z dużym chłodzeniem z czasem wyginają gniazdo pod własnym ciężarem. Montujemy wspornik, jeśli producent go dołączył, albo proponujemy takie rozwiązanie osobno — to drobiazg, który zapobiega poważnej awarii płyty.
Zdarza się, że klient kupuje mocną kartę do komputera, w którym procesor nie jest w stanie jej wykarmić. Efekt jest rozczarowujący: karta pracuje na części możliwości, bo czeka na dane. Zanim doradzimy zakup, sprawdzamy, co jeszcze jest w komputerze i do czego ma on służyć — czasem lepszy efekt da wymiana całej podstawy niż samej karty.
Ma znaczenie także rozdzielczość monitora. Do pracy na jednym ekranie o typowej rozdzielczości mocna karta bywa przerostem formy; przy wysokiej rozdzielczości i dużym odświeżaniu ta sama karta okazuje się minimum.
Przy zmianie karty na model innego producenta zostawianie starych sterowników jest prostą drogą do artefaktów, zawieszeń i ekranów błędu. Usuwamy je w sposób, który czyści również wpisy pozostawione w systemie, a nie tylko odinstalowuje program. Dopiero potem instalujemy sterowniki właściwe dla nowej karty.
Przy zmianie w obrębie tego samego producenta wystarcza zwykle zwykła aktualizacja, ale gdy komputer wcześniej sprawiał problemy, i tak wolimy zacząć od czystego stanu. To kilkanaście minut, które oszczędzają dzień szukania przyczyny.
Po zamontowaniu karty monitor trzeba podłączyć do niej, a nie do złącza na płycie głównej. Brzmi oczywisto, a jest jedną z najczęstszych przyczyn zgłoszeń „nowa karta nie działa”. W części komputerów trzeba dodatkowo wskazać w ustawieniach płyty, które źródło obrazu ma być podstawowe.
Uruchomienie systemu nie jest dowodem, że wszystko gra. Kartę sprawdzamy pod obciążeniem, obserwując temperatury, taktowanie i stabilność. Objawy niedoboru mocy zasilacza albo złego kontaktu ujawniają się właśnie wtedy — komputer gaśnie albo restartuje się po kilkunastu minutach pracy, nigdy na pulpicie.
Sprawną kartę zostawiamy klientowi albo odkupujemy w rozliczeniu przy zakupie sprzętu z naszego sklepu poleasingowego. Kartę uszkodzoną również przyjmujemy — elektronika nie powinna kończyć w koszu, a część podzespołów nadaje się do odzysku.
Wymiana karty to typowa praca do wykonania u klienta: obudowa stoi pod biurkiem, wymiana zajmuje kilkanaście minut, a porządkowanie sterowników i test pod obciążeniem kolejne pół godziny. Do warsztatu zabieramy sprzęt tylko wtedy, gdy przy okazji wychodzi coś, co wymaga dłuższej diagnostyki.
W najnowszych kartach spotyka się zbiorcze złącze zasilania o innym kształcie niż dotychczasowe. Część kart jest dostarczana z przejściówką, która łączy kilka klasycznych wtyków w jeden — i to jedyna dopuszczalna droga, jeśli zasilacz nie ma odpowiedniego wyjścia. Przy takim rozwiązaniu szczególnie pilnujemy, żeby wtyk był wciśnięty do końca, bo niepełny styk przy dużym prądzie potrafi się przegrzać.
Podłączanie karty przez przejściówki z wtyków dyskowych odrzucamy. Te złącza nie są projektowane do takich prądów i to jedno z częstszych źródeł uszkodzeń, jakie widujemy w komputerach składanych naprędce.
Przy zmianie producenta karty usuwamy sterowniki w sposób czyszczący także wpisy pozostawione w systemie, a nie przez zwykłe odinstalowanie. Pozostałości po poprzednim sterowniku są najczęstszą przyczyną artefaktów, zawieszeń i błędów po wymianie — objawów, które wyglądają jak wada nowej karty.
Po instalacji świeżych sterowników sprawdzamy, czy system rozpoznał kartę poprawnie i czy pracuje na właściwym gnieździe z pełną liczbą linii. Karta włożona w gniazdo o węższym kanale zadziała, ale odda część możliwości.
Współczesne karty z rozbudowanym chłodzeniem są ciężkie i z czasem wyginają gniazdo pod własnym ciężarem. Montujemy wspornik dołączony przez producenta albo proponujemy taki osobno. To drobiazg kosztujący niewiele, a zapobiegający uszkodzeniu gniazda na płycie — naprawie znacznie droższej niż sam wspornik.
Przy transporcie komputera z ciężką kartą zalecamy jej wyjęcie. Wstrząs przy przewożeniu obudowy w bagażniku to najczęstsza przyczyna wyłamanego gniazda, jaką widujemy po przeprowadzkach.
Zysk z mocniejszej karty zależy od tego, na czym się wyświetla obraz. Przy monitorze o typowej rozdzielczości i standardowym odświeżaniu bardzo mocna karta bywa przerostem — komputer wygeneruje więcej klatek, niż ekran zdoła pokazać. Przy wysokiej rozdzielczości i dużym odświeżaniu ta sama karta okazuje się minimum.
Dlatego przy doborze pytamy o monitor i o to, w co klient gra albo z czym pracuje. Zdarza się, że lepszym wydatkiem jest wymiana monitora, a nie karty — i mówimy to, nawet jeśli oznacza mniejszą sprzedaż.
Obciążamy kartę i obserwujemy temperatury, taktowanie oraz stabilność przez dłuższą chwilę. Objawy niedoboru mocy zasilacza albo złego kontaktu ujawniają się dopiero po kilkunastu minutach pracy — komputer gaśnie albo restartuje się, nigdy na pulpicie.
Sprawdzamy również, czy obraz idzie ze złącza nowej karty, a nie z płyty głównej, i czy w ustawieniach płyty wskazano właściwe źródło obrazu jako podstawowe. To najczęstsza przyczyna zgłoszeń „nowa karta nie działa”.
W komputerach do obróbki grafiki, montażu wideo i projektowania karta graficzna pełni inną rolę niż w zestawie do gier — liczy się przede wszystkim ilość pamięci na karcie oraz zgodność ze sterownikami przygotowanymi dla konkretnych programów. Najmocniejsza karta do gier nie zawsze wypadnie tu najlepiej.
Dlatego przy doborze pytamy, w jakich programach klient pracuje. W części zastosowań lepszy efekt daje karta o większej pamięci niż o wyższej wydajności obliczeniowej, a w innych decyduje obsługa konkretnego sposobu kodowania materiału wideo.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.