To najtrudniejsza kategoria napraw, jakie wykonujemy, i zarazem ta, wokół której narosło najwięcej nieporozumień. Układy montowane techniką kulkową — procesory graficzne, mostki, kontrolery — nie mają nóżek. Siedzą na setkach kulek lutowia ukrytych pod obudową i właśnie te kulki bywają przyczyną awarii.
Zamiast wyprowadzeń po bokach układ ma na spodzie siatkę kulek lutowia, którymi jest przylutowany do płyty. Rozwiązanie pozwala upakować setki połączeń na małej powierzchni, ale ma słabość: połączenia są niewidoczne i pracują pod ciągłym naprężeniem, bo płyta i układ rozszerzają się przy nagrzewaniu w różnym tempie.
Po latach cykli nagrzewania i stygnięcia część kulek pęka. Powstaje mikroprzerwa, która przy nagrzaniu chwilowo się zamyka, a przy stygnięciu otwiera. Stąd bierze się objaw najbardziej charakterystyczny dla tej awarii: komputer działa przez kilkanaście minut, potem gubi obraz, a po ostygnięciu uruchamia się ponownie.
Artefakty na ekranie — kolorowe pasy, kwadraty, zniekształcone czcionki — narastające wraz z temperaturą. Brak obrazu przy działającym komputerze: wentylatory pracują, dyski się kręcą, ale ekran pozostaje ciemny. Zawieszenia pojawiające się wyłącznie pod obciążeniem graficznym. Laptop uruchamiający się poprawnie dopiero po dłuższym postoju w chłodzie.
Te objawy bywają mylone z uszkodzeniem matrycy albo taśmy. Rozstrzyga próba z monitorem zewnętrznym: jeżeli na nim obraz też jest zaburzony, problem leży w układzie graficznym, a nie w torze do wyświetlacza.
Reball polega na zdjęciu układu, usunięciu starego lutowia, nałożeniu nowych kulek i wlutowaniu tego samego układu z powrotem. Ma sens wtedy, gdy uszkodzone są połączenia, a sam układ jest sprawny. Wykonany poprawnie, w kontrolowanym profilu temperaturowym, potrafi przywrócić sprzęt do pełnej sprawności.
Wymiana układu to zastąpienie go nowym egzemplarzem. Konieczna, gdy uszkodzony jest sam układ, a nie tylko lutowanie. Kosztowniejsza, bo dochodzi cena części, a przy starszych konstrukcjach dostępność bywa problemem.
Osobno traktujemy tak zwane „przegrzewanie" — podgrzanie układu bez zdejmowania go z płyty, w nadziei że pęknięte połączenie się zespoi. To rozwiązanie działa czasem przez kilka tygodni i nie oferujemy go jako naprawy. Klient dostaje sprzęt, który padnie ponownie, zwykle w gorszym momencie.
Stacji z podgrzewaniem dolnym i górnym, pozwalającej prowadzić układ po zadanym profilu temperaturowym. Kontroli temperatury w kilku punktach płyty. Właściwej pasty i szablonu do nakładania kulek. Doświadczenia, bo profil dobiera się do konkretnej płyty, a nie z tabeli.
To dlatego niewiele serwisów się tego podejmuje i dlatego przy tego rodzaju usterce sprzęt zabieramy do warsztatu — takiej pracy nie da się wykonać u klienta.
Mówimy o nich wprost, zanim zaczniemy. Przy pękniętych połączeniach i sprawnym układzie powodzenie jest wysokie. Przy uszkodzonym układzie graficznym potrzebna jest wymiana i wtedy decyduje dostępność części. Najgorzej rokują płyty, na których wcześniej ktoś próbował „przegrzewania" — wielokrotne nagrzewanie odkształca laminat i uszkadza ścieżki pod układem.
Odradzamy naprawę, gdy płyta była zalana i skorodowana w okolicy układu, gdy widać ślady odwarstwienia laminatu oraz gdy koszt naprawy zbliża się do wartości sprzętu. W tych przypadkach mówimy to od razu, zamiast rozkładać pracę na etapy.
Sprzęt, w którym doszło do takiej awarii, przegrzewał się wcześniej — inaczej połączenia by nie pękły. Dlatego naprawa nigdy nie kończy się na samym układzie: czyścimy chłodzenie, wymieniamy pastę i podkładki termiczne, sprawdzamy sprawność wentylatora i mierzymy temperatury pod obciążeniem.
Bez tego naprawiony sprzęt wraca do tych samych warunków, które go zniszczyły. To najważniejsza część rozmowy z klientem po odbiorze: układ chłodzenia trzeba czyścić regularnie, a laptopa nie stawiać na kocu.
Diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna, a sprzęt odbieramy spod wskazanego adresu i odwozimy po naprawie — również bez opłat. Przy wizycie serwisanta u klienta płatna jest jego praca; za sam dojazd nie liczymy nic. Wycenę podajemy po sprawdzeniu, razem z oceną szans, i zawsze przed rozpoczęciem pracy. Przy naprawach tego rodzaju szczerość co do rokowania jest ważniejsza niż przyjęcie zlecenia.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.