Subiekt jest w małych firmach programem, wokół którego kręci się cały dzień: sprzedaż, magazyn, faktury, rozrachunki. Kiedy przestaje działać, firma nie pracuje. Dlatego traktujemy go inaczej niż zwykłą aplikację — z planem kopii, z przemyślanym miejscem na bazę i ze świadomością, co się stanie przy awarii.
„Nie widzi bazy" po zmianie czegokolwiek w sieci. Zmiana nazwy komputera, przeniesienie na nowy router, zmiana adresu w sieci albo wymiana komputera pełniącego rolę serwera — każde z tych zdarzeń potrafi odciąć stanowiska od bazy. Naprawa polega na uporządkowaniu adresacji i wskazaniu programowi właściwej ścieżki, a przy okazji na ustawieniu tego tak, żeby kolejna zmiana routera niczego nie zepsuła.
Program działa coraz wolniej. Baza rośnie z każdym rokiem, a komputer, na którym stoi, zwykle się nie zmienia. Największą różnicę robi tu przeniesienie bazy na dysk SSD i dołożenie pamięci. Dopiero potem ma sens strojenie samego silnika bazy.
Baza uszkodzona po zaniku prądu. Klasyka. Przerwany zapis zostawia bazę w stanie niespójnym. Pierwszą czynnością jest kopia plików w stanie, w jakim są — dopiero potem jakakolwiek naprawa.
To pytanie zadajemy w pierwszej minucie każdej rozmowy o programie handlowym i zaskakująco często nikt w firmie nie zna odpowiedzi. Baza nie leży w dokumentach — leży w katalogu programu albo w katalogu silnika bazy danych. Jeśli kopia zapasowa firmy obejmuje pulpit i dokumenty, to bazy w niej nie ma.
Przy pierwszej wizycie zawsze to ustalamy i zapisujemy, żeby przy awarii nikt tego nie szukał.
Kopia bazy musi być wykonywana po jej prawidłowym zamknięciu albo mechanizmem przewidzianym przez producenta — skopiowanie plików bazy w czasie, gdy program pracuje, daje kopię, której nie da się odtworzyć. To jeden z częstszych przypadków „mieliśmy kopie, ale nie dało się ich użyć".
Drugi warunek: kopia w miejscu, do którego zainfekowany komputer nie ma prawa zapisu. Inaczej szyfrowanie obejmie także kopie.
Przy pracy wielostanowiskowej liczy się nie tylko konfiguracja programu, ale też sieć. Przeciążony przełącznik, słabe Wi-Fi na stanowisku magazynowym albo tani router potrafią dawać objawy, które wyglądają jak wina programu — zawieszenia, zrywanie połączenia z bazą, długie zapisy dokumentów. Sprawdzamy to razem, bo rozdzielanie tych warstw prowadzi donikąd.
Nie prowadzimy wsparcia merytorycznego z zakresu księgowości — nie doradzamy, jak zaksięgować dokument ani jak ustawić stawki. To zadanie dla biura rachunkowego albo dla producenta programu. Zajmujemy się warstwą techniczną: instalacją, bazą, siecią, kopiami i awariami.
Przyjeżdżamy pod wskazany adres, oglądamy, jak to dziś działa, i mówimy, co warto zmienić. Dojazd jest bezpłatny. Telefon 22 390 56 49 — całą dobę, siedem dni w tygodniu, także w weekendy, kiedy w wielu firmach jest najwięcej pracy.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.