Zdanie „trzeba postawić system od nowa” brzmi dla wielu osób jak zapowiedź straty. W praktyce dane przeżywają tę operację niemal zawsze — pod warunkiem, że kolejność pracy jest właściwa, a kopia powstaje zanim ktokolwiek dotknie dysku.

Kiedy instalacja od nowa ma sens

Ma sens, gdy system jest niestabilny mimo naprawy: sypie błędami przy starcie, gubi sterowniki, nie aktualizuje się, a kolejne próby naprawy kończą się tym samym. Ma sens po infekcji, zwłaszcza takiej, która zdążyła zagnieździć się w usługach systemowych. Ma sens także wtedy, gdy komputer przechodzi z rąk do rąk i trzeba usunąć wszystkie konta poprzedniego użytkownika.

Nie ma sensu jako pierwsza odpowiedź na spowolnienie. Zanim ją zaproponujemy, sprawdzamy dysk, pamięć, temperatury i to, co uruchamia się razem z systemem. Bardzo często wystarczy usunąć kilka programów startujących w tle i wymienić dysk na SSD, a system zostaje ten sam wraz z całą konfiguracją.

Co zabezpieczamy przed instalacją

Pliki użytkownika to najbardziej oczywista część, ale nie jedyna. Zabezpieczamy również dane, o których łatwo zapomnieć: profile poczty razem z archiwum wiadomości i kontaktami, zakładki i hasła zapisane w przeglądarkach, klucze licencyjne zainstalowanych programów, konfiguracje drukarek i połączeń sieciowych, a przy komputerach firmowych także pliki baz programów handlowych.

Pytamy też o rzeczy, których nie da się odgadnąć z zawartości dysku: czy ktoś korzysta z programu, który przechowuje dane w nietypowym miejscu, czy na komputerze są zapisane certyfikaty do bankowości lub podpisu elektronicznego, czy jest zainstalowany program, którego nośnika i klucza już nie ma. Odpowiedzi zmieniają plan pracy.

Kopia przed czymkolwiek innym

Reguła, od której nie robimy wyjątków: pełna kopia trafia na osobny nośnik przed rozpoczęciem instalacji. Nie na drugą partycję tego samego dysku, bo instalator potrafi ją naruszyć, i nie „w locie” w trakcie pracy. Kopia jest oddzielna, kompletna i sprawdzona pod kątem czytelności, zanim ruszymy dalej.

Jeśli dysk ma błędy odczytu, kolejność się zmienia: najpierw ratujemy dane sektor po sektorze, a dopiero potem rozmawiamy o systemie. Instalowanie czegokolwiek na sypiącym się nośniku jest stratą czasu i ryzykiem dla tego, co jeszcze da się odczytać.

Instalacja i sterowniki

Sam system to dziś najkrótsza część pracy. Więcej czasu zajmuje doprowadzenie sprzętu do stanu, w którym wszystko działa: karta sieciowa, karta graficzna, dźwięk, czytnik kart, kamera, czujnik odcisku palca, klawisze funkcyjne odpowiadające za jasność i głośność. Sterowniki bierzemy od producenta laptopa dla konkretnego modelu, a nie z przypadkowych zbiorów — te ostatnie są najczęstszym powodem, dla którego po „instalce” w przypadkowym miejscu nie działa czytnik linii papilarnych albo klawisze jasności.

Po sterownikach instalujemy aktualizacje i sprawdzamy, czy system je przyjmuje. Komputer oddany bez aktualizacji wraca po miesiącu z pytaniem, dlaczego coś nie działa.

Przywracanie danych i programów

Dane wracają na swoje miejsce, a nie do jednego folderu o nazwie „stare”. Profile poczty przywracamy tak, żeby po uruchomieniu programu wiadomości i konta były na miejscu. Zakładki i hasła wracają do przeglądarki. Drukarki instalujemy i drukujemy stronę testową, zamiast zakładać, że zadziała.

Programy instalujemy te, których klient używa — po uzgodnieniu listy. To dobry moment, żeby nie wracać do rzeczy zbędnych, które przez lata narosły. Przy komputerach firmowych osobno zajmujemy się programami handlowymi i podłączeniem do baz, bo tam kolejność i wersja mają znaczenie.

Co zostaje klientowi

Kopia danych zostaje na nośniku do czasu, aż klient potwierdzi, że wszystko jest na swoim miejscu. Nie kasujemy jej „dla porządku” zaraz po zakończeniu pracy. Dopiero po potwierdzeniu można ją bezpiecznie usunąć albo zostawić jako punkt wyjścia do regularnej kopii zapasowej — o czym zwykle przy okazji rozmawiamy, bo instalacja systemu to najlepszy moment, żeby ustawić coś, czego wcześniej nie było.

Gdzie to wykonujemy

Instalacja z przenoszeniem danych trwa i jej czas zależy głównie od ilości plików. Przy niewielkiej ilości danych da się to zrobić podczas dłuższej wizyty. Przy setkach gigabajtów zdjęć rozsądniej jest odebrać sprzęt i oddać go gotowy — odbiór i zwrot nic nie kosztują. Przyspieszenie komputera i porządki w systemie staramy się zamykać w dobie.

Nośnik instalacyjny i wersja systemu

Instalujemy tę wersję systemu, do której laptop ma licencję, i w wydaniu odpowiadającym dotychczasowemu. Zmiana wydania na wyższe wymaga osobnej licencji, a na niższe potrafi odebrać funkcje, z których klient korzystał — na przykład możliwość dołączenia do domeny firmowej albo szyfrowania dysku.

Nośnik przygotowujemy z oryginalnego źródła producenta systemu. To ważniejsze, niż się wydaje: instalacje pobrane z przypadkowych miejsc bywają zmodyfikowane, a wykrycie tego po fakcie jest trudne. Sprzęt oddany klientowi musi być czysty w sposób, który da się uzasadnić.

Sterowniki w odpowiedniej kolejności

Zaczynamy od sterownika chipsetu, bo od niego zależy poprawne rozpoznanie reszty układów. Potem karta graficzna, dźwięk, sieć, czytnik kart, kamera i czujnik odcisku palca. Na końcu oprogramowanie producenta odpowiadające za klawisze funkcyjne i zarządzanie energią — bez niego nie działa regulacja jasności i profile pracy baterii.

Sterowniki bierzemy ze strony producenta dla konkretnego modelu, nie ze zbiorczych paczek. To najczęstsza różnica między instalacją wykonaną porządnie a taką, po której „prawie wszystko działa”.

Czego nie instalujemy

Nie wracamy do oprogramowania dołożonego przez producenta, które nie jest potrzebne do działania sprzętu — wersji próbnych, pasków narzędzi, nakładek na przeglądarkę. Nie instalujemy też programów, o które klient nie prosił, nawet jeśli były na starym systemie.

Ponowna instalacja to najlepszy moment, żeby komputer wystartował lekki. Widujemy laptopy, które po latach uruchamiały kilkanaście rzeczy w tle — i to właśnie one odpowiadały za wrażenie, że sprzęt jest za wolny.

Szyfrowanie i klucze

Jeżeli dysk był zaszyfrowany, przed instalacją musimy mieć klucz odzyskiwania — inaczej dane są nie do odczytania. Przy sprzęcie firmowym klucz jest po stronie pracodawcy i prosimy o niego przed rozpoczęciem pracy. Przy sprzęcie prywatnym bywa zapisany w koncie użytkownika i tam go szukamy.

Po instalacji, jeśli klient sobie tego życzy, włączamy szyfrowanie ponownie i zapisujemy klucz w bezpiecznym miejscu razem z nim. To pięć minut, a przy laptopie wynoszonym z domu jest jedyną realną ochroną danych.

Ile to trwa

Sama instalacja i sterowniki to zwykle dwie do trzech godzin. Czas przenoszenia danych zależy od ich ilości i przy kilkuset gigabajtach potrafi zająć kolejne kilka godzin. Dlatego przy większych zbiorach proponujemy odbiór sprzętu, a nie wizytę — komputer wraca gotowy, a klient nie czeka przy biurku.

Porządki w systemie i przyspieszenie komputera staramy się zamykać w dobie. Przy pełnej instalacji z przenoszeniem danych realnym terminem bywa następny dzień roboczy.

Powiązane teksty