Gdy firmowy laptop odmawia posłuszeństwa w biurze, jest administrator, sprzęt zapasowy i kolega z sąsiedniego biurka. W mieszkaniu nie ma nic z tych rzeczy, a pracownik zostaje sam z komputerem, którego nie jest właścicielem i w którym nie wolno mu wielu rzeczy zmieniać.
To pierwsza rzecz do ustalenia, bo sprzęt należy do firmy, a zgłasza go pracownik. Bywa, że firma ma własną umowę serwisową i wezwanie kogokolwiek innego jest niepotrzebne. Bywa, że pracownik ma zgodę na naprawę do określonej kwoty. Bywa też, że o wszystkim decyduje przełożony, którego trzeba najpierw zapytać.
Pytamy o to na początku rozmowy, bo od odpowiedzi zależy, czy w ogóle jedziemy. Fakturę wystawiamy na wskazany podmiot — firmę albo osobę prywatną — i dane do niej ustalamy przed wizytą, żeby nie wracać do tematu po zakończeniu pracy.
Nie wyprowadzimy komputera z domeny firmowej i nie zmienimy jego konfiguracji zarządzanej centralnie. Nie zainstalujemy systemu od nowa, jeżeli oznaczałoby to utratę powiązania z zasobami pracodawcy. Nie obejdziemy szyfrowania dysku ani nie odblokujemy konta.
Szyfrowanie zasługuje na osobne zdanie. Wymiana płyty głównej albo zmiana ustawień rozruchu potrafi wywołać żądanie klucza odzyskiwania przy starcie. Ten klucz jest po stronie firmy — nie ma go ani pracownik, ani my. Dlatego zawsze pytamy o szyfrowanie, zanim ruszymy sprzęt, i prosimy o wcześniejsze zdobycie klucza od administratora.
Naprawy sprzętowe: zasilanie, matryca, gniazdo, klawiatura, chłodzenie, wymiana dysku po awarii. Diagnozę, która wskaże firmie, co jest uszkodzone. Konfigurację sieci domowej, jeżeli problem leży po stronie łącza albo Wi-Fi, a nie samego laptopa — i to zaskakująco często okazuje się prawdziwą przyczyną.
Domyślnie pracujemy bez hasła do systemu. Większość napraw sprzętowych tego nie wymaga, a przy sprzęcie firmowym to naturalny sposób pracy. Umowę o poufności podpiszemy na życzenie i bez opłaty.
Znaczna część zgłoszeń „firmowy laptop nie działa” sprowadza się do sieci: router od operatora ustawiony fabrycznie, słaby zasięg w pokoju, w którym ktoś pracuje, zbyt wiele urządzeń na jednym paśmie, sąsiedzkie zakłócenia. Objawy są mylące — zrywane połączenia z systemami firmy wyglądają jak awaria laptopa albo serwera pracodawcy.
Sprawdzenie tego zajmuje kilkanaście minut i jest tanią drogą do wykluczenia najczęstszej przyczyny. Poprawa polega zwykle na zmianie ustawień routera, przeniesieniu go w inne miejsce albo dołożeniu punktu dostępowego bliżej stanowiska pracy.
Przy pracy zdalnej przestój jest tak samo kosztowny jak w biurze, ale trudniej go załatać. Zostawiamy sprzęt zastępczy na czas naprawy, jeżeli firma na to pozwala — w części organizacji zasady bezpieczeństwa tego zabraniają i wtedy jedyną drogą jest szybka naprawa albo sprzęt od pracodawcy.
Telefon odbieramy całą dobę, także w weekendy i święta, i nie doliczamy za porę ani za tryb pilny. Dojeżdżamy w całej Warszawie i w siedmiu przyległych powiatach, zwykle w ciągu godziny. Przy pracy zdalnej ma to znaczenie szczególne, bo awaria wypada zwykle rano, tuż przed pierwszym spotkaniem — a wtedy liczy się każda godzina.
Porada telefoniczna jest bezpłatna. Przy problemach z siecią i konfiguracją bardzo często wystarcza rozmowa i nikt nigdzie nie musi jechać.
Praca zdalna obciąża łącze inaczej niż domowe korzystanie z internetu. Wideokonferencje wymagają stabilnego pasma wysyłającego, a to właśnie ono bywa najsłabszym punktem łączy domowych. Objawia się to zrywanym obrazem u rozmówców przy poprawnym odbiorze u siebie.
Sprawdzamy oba kierunki osobno, bo klasyczny test prędkości bywa wykonywany bez zwracania uwagi na wysyłanie. Przy słabym łączu pomaga ograniczenie innych urządzeń w godzinach pracy i podłączenie stanowiska kablem.
Wiele osób pracuje na własnym komputerze albo korzysta z prywatnej drukarki. To rodzi pytania o zakres, w jakim możemy działać, i o to, kto płaci za naprawę. Ustalamy to na początku, bo naprawa prywatnego sprzętu używanego do pracy bywa rozliczana inaczej niż naprawa sprzętu firmowego.
Przy prywatnym komputerze z dostępem do zasobów firmowych zwracamy też uwagę na podstawowe zabezpieczenia: aktualny system, oddzielne konto, szyfrowanie dysku, jeśli sprzęt bywa wynoszony.
Częstym zgłoszeniem jest brak możliwości wydrukowania dokumentu z systemu firmowego na domowej drukarce. Przy pracy przez zdalny pulpit wymaga to osobnego ustawienia przekierowania drukarki, a przy części konfiguracji jest wyłączone ze względów bezpieczeństwa.
Wtedy rozwiązaniem bywa zapisanie dokumentu do pliku i wydruk lokalnie — o ile polityka firmy na to pozwala. Sprawdzamy to razem z pracownikiem, żeby nie obejść zasad, których firma świadomie pilnuje.
Przy pracy zdalnej trwającej miesiącami stanowisko urządzone naprędce zaczyna dawać się we znaki. Monitor na wysokości oczu, osobna klawiatura przy pracy na laptopie, krzesło z podparciem — to nie luksus, tylko warunek pracy bez bólu pleców i nadgarstków.
Przy wizytach domowych pomagamy poskładać takie stanowisko: podłączamy monitor, ustawiamy rozdzielczość i układ ekranów, konfigurujemy kamerę i mikrofon oraz porządkujemy okablowanie.
Telefon odbieramy całą dobę, także w weekendy i święta, bez dopłat za porę i tryb pilny. Przy pracy zdalnej awaria wypada zwykle rano, tuż przed pierwszym spotkaniem — wtedy liczy się każda godzina, a dojeżdżamy zwykle w ciągu jednej.
Porada telefoniczna jest bezpłatna. Przy problemach z siecią i konfiguracją bardzo często wystarcza rozmowa i nikt nigdzie nie musi jechać.
Komputer domowy zwykle instaluje aktualizacje wtedy, kiedy uzna to za stosowne — a przy pracy zdalnej wypada to w środku spotkania. Ustawiamy godziny aktywności tak, żeby ponowne uruchomienie nie następowało w czasie pracy, i wyłączamy automatyczny restart bez potwierdzenia.
Nie wyłączamy natomiast samych aktualizacji. Komputer bez poprawek zabezpieczeń jest większym zagrożeniem niż ryzyko, że któraś coś popsuje — zwłaszcza gdy łączy się z zasobami firmy.
Gdy ten sam sprzęt służy do pracy i do celów prywatnych, warto oddzielić oba światy osobnymi kontami użytkownika. Praca ma wtedy własne zakładki, własną pocztę i własne pliki, a przypadkowe pomieszanie jednego z drugim staje się trudniejsze.
To rozwiązanie proste, darmowe i przy pracy zdalnej bardzo skuteczne — również dlatego, że pozwala zamknąć „pracę” jednym wylogowaniem na koniec dnia.
Laptop wożony codziennie w plecaku zużywa się szybciej niż stojący na biurku: obluzowują się gniazda, męczą zawiasy, a przy zmianach temperatury skrapla się para. Warto raz w roku zrobić przegląd takiego sprzętu — czyszczenie, sprawdzenie zawiasów i gniazd, ocena stanu baterii — zamiast czekać na awarię w najmniej odpowiednim momencie.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.