Komputer stacjonarny ma w środku od trzech do siedmiu elementów zdolnych hałasować, a każdy robi to inaczej. Rodzaj dźwięku jest tu najlepszą wskazówką diagnostyczną — po nim da się rozpoznać źródło, zanim ktokolwiek otworzy obudowę.
Rozpoznanie po dźwięku
- Równomierny warkot narastający z obciążeniem — normalna praca wentylatorów, ale zbyt głośna. Zwykle oznacza zapchane radiatory.
- Terkot albo grzechot — łożysko wentylatora u kresu życia, czasem kabel ocierający o łopatki.
- Buczenie przenoszące się na biurko — rezonans obudowy, najczęściej od dysku talerzowego albo źle przykręconej ścianki.
- Rytmiczne stukanie albo cykanie — dysk talerzowy w kiepskim stanie. To sygnał alarmowy, nie hałas do wyciszenia.
- Cienki pisk zmieniający się z obciążeniem — dławiki na płycie albo w zasilaczu. Zjawisko zwykle nieszkodliwe, ale bywa objawem przeciążonego zasilacza.
- Głośny szum tylko przy starcie, potem cisza — normalne, wentylatory ruszają na pełnych obrotach przed przejęciem sterowania przez system.
Kurz jako główny podejrzany
Komputer stacjonarny stojący na podłodze zasysa kurz, sierść i włókna z dywanu przez cały czas pracy. Wszystko to osadza się na radiatorze procesora, na łopatkach wentylatorów i na filtrach obudowy. Efekt: wentylatory muszą kręcić się szybciej, żeby przetłoczyć to samo powietrze — stąd hałas. Regularne czyszczenie wnętrza to podstawowy zabieg, który jednocześnie obniża temperatury i poziom dźwięku.
Przy czyszczeniu zawsze wymieniamy pastę termoprzewodzącą na procesorze, jeśli komputer ma kilka lat. Sama pasta bez czyszczenia albo czyszczenie bez pasty to półśrodki.
Wentylatory — kiedy wymiana
Wentylator z wyrobionym łożyskiem można na chwilę uciszyć smarowaniem, ale efekt utrzymuje się tygodniami, nie latami. Jeśli element grzechocze albo rusza z opóźnieniem, wymieniamy go. Przy okazji warto uporządkować przepływ powietrza w obudowie: wloty z przodu i od dołu, wyloty z tyłu i z góry. Źle ustawione wentylatory potrafią pracować przeciwko sobie, hałasować i nic nie chłodzić.
Rezonans i wibracje
Buczenie przenoszące się na blat wynika najczęściej z drgań dysku talerzowego przenoszonych przez sztywne mocowanie do obudowy. Pomagają podkładki tłumiące, przykręcenie luźnych ścianek i przesunięcie komputera z blatu na podstawkę. Czasem wystarczy dosunąć obudowę tak, żeby nie stykała się bokiem ze ścianą albo z szafką.
Stukanie dysku — wyjątek od reguły
Wszystkie powyższe dźwięki są kwestią komfortu. Stukanie dysku talerzowego nie jest. To odgłos głowicy, która nie może odczytać danych i wraca do pozycji wyjściowej. Przy tym dźwięku wyłącz komputer i zadzwoń — każde kolejne uruchomienie zmniejsza szanse na odzyskanie danych.
Wyciszanie, które ma sens
Wolniejsze, większe wentylatory przetłaczają tyle samo powietrza przy niższych obrotach i są wyraźnie cichsze. Sensowna krzywa obrotów w ustawieniach płyty daje efekt, którego nie osiągnie się żadną wkładką dźwiękochłonną. Obudowa z matą wygłuszającą pomaga, ale dopiero jako uzupełnienie, nie zamiast porządnego chłodzenia.
Jak to załatwiamy
Przyjeżdżamy pod wskazany adres i wykonujemy czyszczenie oraz wymianę elementów na miejscu, jeśli tylko jest to możliwe. Dojazd, odbiór i zwrot są bezpłatne; diagnostyka komputera stacjonarnego jest płatna i zaliczana na poczet naprawy. Obsługujemy Bemowo i okolice oraz pozostałe dzielnice Warszawy. Telefon 22 257 87 54, całą dobę, siedem dni w tygodniu.