Pytanie o chłodzenie pojawia się zwykle wtedy, gdy komputer zaczyna głośno pracować albo zwalniać pod obciążeniem. Odpowiedź rzadko brzmi „kup najdroższe”. Znacznie częściej decyduje to, ile miejsca jest w obudowie, jak przepływa w niej powietrze i czy fabryczny radiator w ogóle był dobrany do tego procesora.

Fabryczny radiator i jego granice

Chłodzenie dołączane do procesora jest projektowane tak, żeby wystarczyło — przy obciążeniu typowym, w obudowie o rozsądnym przepływie i przy temperaturze pokojowej. Wszystkie trzy warunki bywają w praktyce naruszone. Komputer stojący w ciasnej wnęce biurka, latem, przy renderowaniu przez godzinę, wychodzi poza założenia producenta.

Objaw jest charakterystyczny: przy pracy biurowej cisza i niskie temperatury, przy dłuższym obciążeniu gwałtowny wzrost obrotów i spadek taktowania. To nie awaria — to procesor chroniący się przed przegrzaniem. Wymiana chłodzenia na wydajniejsze rozwiązuje sprawę bez zmiany żadnego innego podzespołu.

Chłodzenie powietrzne

Wieżowy radiator z rurkami cieplnymi i wentylatorem to rozwiązanie, które polecamy najczęściej. Nie ma pompy ani płynu, więc nie ma czego się zepsuć poza wentylatorem, a ten jest tani i wymienny. Dobra wieża radzi sobie z większością procesorów, także tych o wysokim poborze mocy.

Ograniczeniem jest wysokość. Trzeba ją porównać z prześwitem w obudowie, bo różnica kilku milimetrów decyduje o tym, czy bok się zamknie. Drugim ograniczeniem jest szerokość — duże wieże potrafią zachodzić nad pierwsze gniazdo pamięci i kolidować z wysokimi radiatorami modułów.

Chłodzenie cieczą w zestawie zamkniętym

Zestawy all-in-one przenoszą ciepło do chłodnicy montowanej na ściance obudowy. Ich zaletą jest przeniesienie źródła ciepła z okolic gniazda procesora, co bywa istotne w ciasnych konstrukcjach, oraz to, że nad płytą główną nie wisi ciężki blok. Przy mocnych procesorach potrafią też pracować ciszej przy tych samych temperaturach.

Wady są dwie. Pierwsza to pompa — element ruchomy, który po latach potrafi zacząć buczeć albo stanąć, a jego awaria oznacza natychmiastowe przegrzanie. Druga to konieczność zaplanowania miejsca na chłodnicę; nie każda obudowa ją przyjmie, a montaż w niewłaściwym miejscu potrafi pogorszyć temperatury pozostałych podzespołów.

Co decyduje bardziej niż wybór rodzaju

Najlepsze chłodzenie nie pomoże w obudowie, do której nie wpływa świeże powietrze. Widujemy komputery z drogą wieżą i zapchanym filtrem, w których wystarczyło wyczyścić wlot, żeby temperatury spadły o kilkanaście stopni. Podobnie działa źle ustawiony kierunek wentylatorów — gdy wszystkie wyciągają powietrze, w obudowie powstaje podciśnienie i powietrze wpływa szczelinami, omijając filtry.

Drugą rzeczą jest pasta. Warstwa stwardniała po latach potrafi podnieść temperaturę bardziej niż różnica między przeciętnym a bardzo dobrym radiatorem. Wymiana pasty jest tania i zawsze wykonujemy ją przy każdej ingerencji w chłodzenie.

Ile powinien mieć procesor

Nie ma jednej liczby, bo progi różnią się między konstrukcjami. Sensowne kryterium jest inne: procesor pod pełnym obciążeniem nie powinien osiągać temperatury, przy której zaczyna obniżać taktowanie. Jeżeli obniża, chłodzenie jest niewystarczające — niezależnie od tego, co pokazuje termometr i jak drogi jest radiator.

Dlatego przy każdej pracy związanej z chłodzeniem mierzymy temperatury i taktowanie pod obciążeniem, przed zmianą i po niej. Bez tego trudno mówić, czy cokolwiek się poprawiło.

Hałas

Głośność zależy bardziej od krzywej obrotów niż od samego radiatora. Komputer ustawiony tak, że wentylator reaguje gwałtownie na każde drgnięcie obciążenia, będzie irytujący nawet przy niskich temperaturach. Wygładzenie tej krzywej w ustawieniach płyty bywa najtańszą i najskuteczniejszą poprawą komfortu, jaką da się wprowadzić.

Co robimy przy wymianie

Sprawdzamy prześwit w obudowie i kolizje z pamięcią, dobieramy rozwiązanie do procesora i do przeznaczenia komputera, wymieniamy pastę, porządkujemy okablowanie tak, żeby nie blokowało przepływu, i ustawiamy krzywe obrotów. Na koniec obciążamy komputer i patrzymy na wynik.

Pracę wykonujemy u klienta, bo wymaga tylko otwartej obudowy i miejsca przy biurku. Do warsztatu zabieramy sprzęt wtedy, gdy przy okazji wychodzi coś poważniejszego — na przykład ślady przegrzania na płycie głównej.

Montaż i docisk

Najlepszy radiator założony niedbale wypadnie gorzej od przeciętnego założonego porządnie. Docisk musi być równomierny — śruby dokręcamy na krzyż, stopniowo, żeby podstawa przylegała całą powierzchnią. Nierówny docisk objawia się temperaturą wyższą o kilkanaście stopni na jednym z rdzeni i jest jedną z częstszych przyczyn zgłoszeń po samodzielnej wymianie chłodzenia.

Sprawdzamy też, czy folia ochronna z podstawy radiatora została zdjęta. Brzmi to jak żart, a zdarza się regularnie i kończy natychmiastowym przegrzewaniem po pierwszym uruchomieniu.

Kierunek przepływu i miejsce chłodnicy

W chłodzeniu powietrznym wentylator na radiatorze powinien tłoczyć powietrze w stronę wylotu z obudowy, a nie pod prąd wentylatora tylnego. W zestawach z chłodnicą miejsce montażu ma jeszcze większe znaczenie: chłodnica z przodu wdmuchuje do obudowy powietrze już podgrzane przez procesor, co podnosi temperaturę karty graficznej. Chłodnica na górze wyrzuca ciepło na zewnątrz i zwykle jest lepszym wyborem.

Przy chłodzeniu cieczą pilnujemy też, żeby pompa nie znajdowała się w najwyższym punkcie obiegu — powietrze gromadzące się w pompie powoduje charakterystyczne bulgotanie i przyspiesza jej zużycie.

Żywotność i objawy zużycia

W chłodzeniu powietrznym jedynym elementem zużywalnym jest wentylator, a jego wymiana kosztuje niewiele. W zestawach cieczowych zużywa się pompa i to ona decyduje o żywotności całości. Objawy zbliżającej się awarii to buczenie o zmiennej wysokości, bulgotanie i stopniowy wzrost temperatur mimo czystej chłodnicy.

Zatrzymanie pompy oznacza natychmiastowe przegrzanie, bo sam blok bez przepływu nie odprowadza ciepła. To istotna różnica wobec chłodzenia powietrznego, gdzie awaria wentylatora daje jeszcze chwilę na reakcję.

Cichy komputer w praktyce

Największy wpływ na hałas ma nie rodzaj chłodzenia, lecz rozmiar wentylatora i krzywa obrotów. Duży wentylator kręcący się wolno przetłacza tyle samo powietrza co mały kręcący się szybko, a robi to znacznie ciszej. Dlatego w komputerze, który ma być cichy, zawsze wybieramy większy radiator zamiast mocniejszego wentylatora.

Drugą sprawą jest wygładzenie reakcji na obciążenie. Wentylator przyspieszający i zwalniający co kilka sekund jest bardziej męczący niż stały szum o wyższej głośności. Ustawienie łagodnej krzywej nie kosztuje nic, a zmienia komfort zasadniczo.

Co robimy przy wymianie

Mierzymy prześwit w obudowie i sprawdzamy kolizje z pamięcią, dobieramy rozwiązanie do procesora i do przeznaczenia komputera, wymieniamy pastę, porządkujemy okablowanie i ustawiamy krzywe obrotów. Na koniec obciążamy komputer i porównujemy temperatury oraz taktowanie z wartościami sprzed zmiany — bo tylko to rozstrzyga, czy praca miała sens.

Chłodzenie w małych obudowach

W komputerach o niewielkiej objętości wybór jest mocno ograniczony przez prześwit. Wysokie wieże nie wchodzą, a chłodnice zestawów cieczowych nie mają gdzie stanąć. Sprawdzają się tam radiatory niskoprofilowe z wentylatorem tłoczącym powietrze w dół, na płytę główną — przy okazji chłodzą sekcję zasilania i pamięć.

Ceną jest wyższy poziom hałasu przy tej samej wydajności, bo mały wentylator musi kręcić się szybciej. W obudowach kompaktowych warto więc świadomie obniżyć oczekiwania wobec ciszy albo wybrać procesor o mniejszym poborze mocy — to często rozsądniejsze niż walka z chłodzeniem.

Kiedy nie warto zmieniać

Jeżeli komputer pracuje w zakresie temperatur bezpiecznych i nie obniża taktowania, wymiana chłodzenia poprawi wyłącznie kulturę pracy, a nie wydajność. Warto to powiedzieć wprost: zakup ma wtedy sens, gdy przeszkadza hałas, a nie gdy klient spodziewa się szybszego komputera.

Powiązane teksty