Komputer stojący w salonie albo w sypialni jest oceniany inaczej niż ten w biurze. Hałas, który w pracy nikomu nie przeszkadza, w domu potrafi być nie do wytrzymania wieczorem. Dobra wiadomość: w większości przypadków da się to znacząco poprawić bez wymiany podzespołów.
Szum narastający wraz z obciążeniem to wentylatory pracujące szybciej — problem termiczny albo źle ustawiona krzywa obrotów. Buczenie o stałej wysokości to zwykle rezonans obudowy albo wentylator z zużytym łożyskiem. Stukanie i cykliczne dźwięki to dysk talerzowy. Cichy pisk zmieniający ton przy obciążeniu to elementy w sekcji zasilania.
Rozróżnienie tych czterech dźwięków od razu kieruje do właściwego rozwiązania — i pozwala uniknąć wymiany czegoś, co nie było winne.
Najczęstsza przyczyna hałasu w komputerze, który kiedyś był cichy, to zapchane chłodzenie. Kurz na radiatorze zmusza wentylatory do pracy na wysokich obrotach przy każdym drobnym obciążeniu. Czyszczenie i wymiana pasty przywracają stan pierwotny i jest to najtańsza z możliwych interwencji.
Druga sprawa to krzywa obrotów. Fabryczne ustawienia bywają nerwowe — wentylator reaguje gwałtownie na każde drgnięcie obciążenia, przyspieszając i zwalniając co kilka sekund. Takie „falowanie” jest bardziej męczące niż stały szum. Wygładzenie krzywej w ustawieniach płyty nic nie kosztuje, a zmienia komfort zasadniczo.
Buczenie o stałej wysokości pochodzi zwykle z panelu obudowy drgającego w rytm wentylatora albo z niedokręconej śruby. Dokręcenie paneli, podkładki tłumiące pod dyskiem i przełożenie wentylatora na inne miejsce potrafią usunąć ten dźwięk całkowicie.
Znaczenie ma też podłoże. Komputer stojący na drewnianej podłodze albo na pustej półce zamienia ją w pudło rezonansowe. Podkładka tłumiąca albo przestawienie obudowy na dywan bywa skuteczniejsze niż jakakolwiek wymiana podzespołu.
Stukanie i szum wirującego talerza to dźwięki, których nie da się wyciszyć — można je tylko usunąć razem z dyskiem. Przesiadka na nośnik półprzewodnikowy likwiduje ten hałas w całości, a przy okazji przyspiesza komputer bardziej niż cokolwiek innego.
Uwaga: cykliczne stukanie połączone ze spowolnieniem systemu to nie hałas, tylko objaw awarii. Wtedy zajmujemy się najpierw danymi, a dopiero potem komfortem akustycznym.
Gdy czyszczenie i ustawienia nie wystarczają, wymieniamy chłodzenie procesora na większe. Duży radiator z wolno obracającym się wentylatorem odprowadza tyle samo ciepła co mały przy wysokich obrotach, a jest znacznie cichszy. To najskuteczniejsza pojedyncza zmiana w komputerze, który ma być cichy.
Podobnie działa wymiana małych wentylatorów obudowy na większe. Warunek: muszą zmieścić się w obudowie, więc mierzymy przed zakupem.
Tani zasilacz z małym wentylatorem bywa najgłośniejszym elementem komputera, zwłaszcza po kilku latach pracy. Wymiana na model o lepszej konstrukcji, w którym wentylator przy niskim obciążeniu w ogóle się nie kręci, potrafi wyciszyć komputer w codziennej pracy niemal całkowicie.
Nie zaklejać otworów wentylacyjnych i nie wstawiać komputera do zamkniętej szafki. Wyciszenie przez ograniczenie przepływu powietrza kończy się wyższymi temperaturami, a więc jeszcze szybszymi wentylatorami — albo awarią. Jeżeli komputer musi stać w meblu, trzeba zapewnić mu wlot i wylot powietrza.
Ustalamy źródło dźwięku, czyścimy chłodzenie i wymieniamy pastę, ustawiamy krzywe obrotów, eliminujemy drgania i mierzymy temperatury przed i po. Jeżeli to nie wystarcza, proponujemy konkretną wymianę — chłodzenia, wentylatorów albo zasilacza — z wyjaśnieniem, ile realnie da. Pracę wykonujemy u klienta, bo wymaga tylko otwartej obudowy i miejsca przy biurku.
Obudowa stojąca na drewnianej podłodze albo na pustej półce zamienia je w pudło rezonansowe. Ta sama jednostka na dywanie albo na podkładce tłumiącej brzmi wyraźnie ciszej, choć nic się w niej nie zmieniło.
Unikamy też wstawiania komputera do zamkniętej wnęki biurka. Ogranicza to hałas pozornie, a w rzeczywistości podnosi temperatury i zmusza wentylatory do szybszej pracy — efekt jest odwrotny do zamierzonego.
Wymiana małych wentylatorów na większe, kręcące się wolniej, jest jedną z najtańszych zmian poprawiających komfort. Warunkiem jest miejsce w obudowie, więc mierzymy przed zakupem.
Zwracamy też uwagę na sposób mocowania: wentylator przykręcony bezpośrednio do blachy przenosi drgania na całą obudowę. Gumowe podkładki albo elastyczne mocowania usuwają część hałasu bez żadnej wymiany.
Dysk talerzowy szumi i stuka przy każdym odczycie, a w cichym pokoju wieczorem jest to bardzo słyszalne. Przesiadka na nośnik półprzewodnikowy usuwa ten dźwięk całkowicie i przy okazji przyspiesza komputer bardziej niż cokolwiek innego.
Jeżeli stary dysk ma zostać jako magazyn danych, warto ustawić jego usypianie po okresie bezczynności — wtedy milknie, gdy nie jest używany.
Tani zasilacz z małym wentylatorem bywa najgłośniejszym elementem komputera, zwłaszcza po kilku latach. Modele lepszej klasy zatrzymują wentylator całkowicie przy niskim obciążeniu — a przy pracy biurowej komputer większość czasu spędza właśnie tam.
Wymiana zasilacza bywa więc zmianą, która wycisza komputer w codziennym użyciu niemal całkowicie.
Zanim cokolwiek wymienimy, sprawdzamy krzywe obrotów i profil zasilania. Komputer ustawiony na najwyższą wydajność utrzymuje wysokie taktowanie także przy pisaniu wiadomości, co niepotrzebnie podnosi temperaturę i hałas.
Zmiana profilu na zrównoważony nic nie kosztuje i przy pracy biurowej nie jest odczuwalna w wydajności, a bywa bardzo odczuwalna w głośności.
Tam warto pójść dalej: obudowa z materiałem wygłuszającym, wolno kręcące się wentylatory, brak dysku talerzowego i zasilacz zatrzymujący wentylator przy małym obciążeniu. Taki zestaw pracuje na granicy słyszalności.
Alternatywą bywa przeniesienie jednostki do innego pomieszczenia i doprowadzenie do biurka wyłącznie kabli — rozwiązanie stosowane rzadko, ale przy pracy nocnej bardzo skuteczne.
Po każdej zmianie porównujemy temperatury i obroty przy tym samym obciążeniu. Hałas jest odczuciem subiektywnym, ale liczby pokazują, czy zmiana coś dała — i pozwalają uniknąć wymiany podzespołu, który nie był winny.
W małym mieszkaniu laptop bywa rozwiązaniem cichszym z natury, ale przy dłuższej pracy pod obciążeniem potrafi być równie głośny — a jego mały wentylator ma wyższy, bardziej męczący ton. Podstawka unosząca tył obudowy i regularne czyszczenie robią tu większą różnicę niż w komputerze stacjonarnym.
Przy pracy w domu dobrym rozwiązaniem bywa laptop na stacji dokującej z zewnętrznym monitorem, ustawiony tak, żeby wylot powietrza nie był zasłonięty.
Cichy szum albo buczenie z głośników, zmieniające się przy ruchu myszą, nie pochodzi z wentylatorów, tylko z zakłóceń w torze dźwiękowym. Przyczyną bywa brak uziemienia w gniazdku albo przewód poprowadzony wzdłuż kabla zasilającego.
Rozdzielenie przewodów i podłączenie wszystkiego do jednego gniazda zwykle usuwa problem. To hałas, którego żadna wymiana chłodzenia nie naprawi.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.