Przeprowadzka jest jedynym momentem, w którym cały domowy sprzęt zostaje odłączony naraz. To zarazem kłopot i okazja: dobrze poprowadzona daje sieć lepszą niż poprzednia, a źle poprowadzona kończy się tygodniem podłączania rzeczy po kolei, w miarę jak ktoś odkrywa, że nie działają.
Zdjęcia. Zanim odłączycie cokolwiek, warto sfotografować, co gdzie było wpięte — z tyłu telewizora, routera i komputera. To trzy zdjęcia, które oszczędzają godzinę zgadywania w nowym mieszkaniu.
Druga rzecz to spisanie haseł do sieci i do sprzętu, który się do niej loguje. Trzecia — zabezpieczenie danych. Komputer przewożony w bagażniku bywa uszkadzany częściej, niż się wydaje, a zdjęcia rodzinne warto mieć w kopii, zanim wyruszą w podróż.
Komputer stacjonarny najlepiej w pozycji pionowej, unieruchomiony, z dala od rzeczy, które mogą się na niego przewrócić. Laptop w torbie z wyściółką, nigdy na dnie kartonu. Monitory pionowo, ekranem do środka, nigdy płasko — panel położony i dociążony potrafi pęknąć od nacisku.
Jeżeli sprzęt był w chłodzie, po wniesieniu do ciepłego mieszkania trzeba dać mu godzinę na wyrównanie temperatury. Włączenie komputera, na którym skropliła się para, to prosta droga do zwarcia.
Najpierw sieć — bo od niej zależy wszystko inne. Router w miejscu możliwie centralnym, a nie tam, gdzie akurat jest gniazdo od operatora, jeżeli da się to pogodzić. Potem sprawdzenie zasięgu w pokojach, w których ktoś będzie pracował albo się uczył.
Potem komputery i drukarka. Na końcu sprzęt rozrywkowy: telewizor, konsola, głośniki, urządzenia domowe. Odwrotna kolejność kończy się tym, że wszystko jest podłączone, ale nic nie ma internetu.
Zasięg Wi-Fi zależy od ścian, a te w nowym miejscu bywają zupełnie inne. Mieszkanie o tym samym metrażu, ale z żelbetowymi ścianami, wymaga innego rozwiązania niż poprzednie. Dlatego zamiast zakładać, że „poprzednio wystarczał jeden router”, sprawdzamy zasięg na miejscu.
Częstym odkryciem jest też inna sytuacja sąsiedzka: w bloku, w którym pracuje kilkanaście sieci na tym samym kanale, zmiana kanału potrafi poprawić stabilność bardziej niż wymiana sprzętu.
Po zmianie routera drukarka sieciowa traci połączenie i trzeba ją skonfigurować od nowa — to najczęstsze zgłoszenie po przeprowadzce. Przy okazji warto ustawić dla niej stały adres, żeby nie znikała po każdym restarcie routera.
Jeżeli w poprzednim mieszkaniu działało skanowanie do folderu albo do poczty, te ustawienia również trzeba odtworzyć. Konfigurujemy je od razu, zamiast czekać, aż ktoś odkryje brak przy pierwszym skanie.
Przy zmianie dostawcy internetu zmienia się też router, a z nim nazwa sieci i hasło. Wszystkie urządzenia domowe trzeba przelogować — telewizor, konsolę, głośniki, kamery, żarówki, odkurzacz. Da się tego uniknąć: ustawiamy w nowym routerze tę samą nazwę sieci i to samo hasło co poprzednio, a wtedy większość urządzeń łączy się sama.
To sztuczka, która oszczędza godzinę pracy i jest jednym z pierwszych pytań, jakie zadajemy przy takiej wizycie.
Odłączamy i opisujemy sprzęt, jeśli klient sobie tego życzy, a w nowym mieszkaniu podłączamy wszystko w rozsądnej kolejności: sieć, komputery, drukarka, rozrywka. Sprawdzamy zasięg i poprawiamy go tam, gdzie trzeba. Konfigurujemy drukarkę i urządzenia domowe. Na koniec sprawdzamy, czy wszystko, co ma działać, faktycznie działa.
Dojeżdżamy w całej Warszawie i w siedmiu przyległych powiatach. Przy przeprowadzkach umawiamy się zwykle na dzień po transporcie, żeby sprzęt zdążył wyrównać temperaturę, a w mieszkaniu było już gdzie postawić biurko.
Zanim podłączymy sprzęt, warto sprawdzić, czy gniazda w pokoju, w którym stanie komputer, mają uziemienie. W starszym budownictwie zdarza się, że nie mają, a to zwiększa ryzyko przy przepięciach i bywa źródłem szumu w głośnikach oraz nieprzyjemnych mrowień przy dotknięciu obudowy.
Prac elektrycznych nie wykonujemy, ale mówimy, kiedy warto wezwać elektryka. To informacja, której nikt zwykle nie dostaje, a która potrafi oszczędzić uszkodzonego sprzętu.
Najlepiej możliwie centralnie i wysoko, z dala od metalowych powierzchni, luster i urządzeń grzewczych. Gniazdo od operatora bywa niestety w przedpokoju albo w rogu mieszkania — wtedy rozważamy przedłużenie kabla albo dołożenie punktu dostępowego bliżej środka.
Router schowany w szafce z drzwiami traci wyraźnie na zasięgu. To najczęstszy błąd, jaki widujemy w nowo urządzonych mieszkaniach.
Jeżeli przeprowadzka wiąże się z remontem, to jedyny moment, w którym poprowadzenie kabla do biurka i do telewizora kosztuje niewiele. Później oznacza to już listwy na ścianie albo rezygnację.
Doradzamy, gdzie warto przewidzieć gniazda sieciowe, nawet jeśli dziś wszystko działa bezprzewodowo. Za kilka lat stanowisko pracy albo telewizor w tym miejscu może tego wymagać.
Po podłączeniu warto obserwować komputer przez pierwsze dni. Uszkodzenia transportowe rzadko ujawniają się od razu — częściej dają o sobie znać przypadkowym restartem albo hałasem z wentylatora, który poluzował się przy wstrząsie.
Przy komputerach z ciężką kartą graficzną sprawdzamy jej osadzenie w gnieździe, bo to najczęstsza ofiara przewożenia obudowy w bagażniku.
Internet w nowym mieszkaniu bywa uruchamiany z opóźnieniem, a bez niego nie skonfigurujemy większości urządzeń domowych. Warto załatwić to z wyprzedzeniem, a na przejściowy czas przewidzieć udostępnianie łącza z telefonu.
Przy zmianie operatora zachowujemy dotychczasową nazwę sieci i hasło w nowym routerze — dzięki temu telewizor, konsola, kamery i żarówki połączą się same.
Gdy trzeba pracować od następnego dnia, ustawiamy w pierwszej kolejności: łącze, sieć, komputer roboczy i drukarkę. Reszta — telewizor, konsola, urządzenia domowe — może poczekać do weekendu.
Przy takim podejściu pierwszy dzień w nowym mieszkaniu jest dniem pracy, a nie dniem podłączania kabli.
Spis urządzeń z adresami, hasło do sieci zapisane w czytelnej formie oraz krótką informację, gdzie co stoi i co zostało zmienione względem poprzedniego mieszkania. Przy pierwszej awarii ta kartka oszczędza pół godziny.
Po przeprowadzce warto zaktualizować adres w usługach, z których się korzysta: sklepach internetowych, dostawcach, urzędach i bankowości. To nie jest praca serwisu, ale przypominamy o tym, bo przesyłka wysłana pod stary adres bywa kosztownym niedopatrzeniem.
Przy okazji sprawdzamy, czy w drukarce i w urządzeniu wielofunkcyjnym nie zostały zapisane stare ustawienia sieciowe, które będą przeszkadzać w nowym miejscu.
Przeprowadzka jest dobrym momentem, żeby pozbyć się sprzętu, który od lat leży nieużywany. Stare komputery, monitory i drukarki odkupujemy w rozliczeniu — sprawne i uszkodzone — a kwota obniża koszt nowego urządzenia.
Elektronika nie trafia wtedy na śmietnik ani nie jedzie do nowego mieszkania po to, żeby przez kolejne lata zajmować miejsce w piwnicy.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.