„Mam sto megabitów, a strony się nie otwierają” to jedno z najczęstszych zgłoszeń domowych. W większości przypadków łącze jest w porządku, a problem leży między gniazdkiem operatora a urządzeniem — czyli tam, gdzie operator już nie sięga, ale my tak.
Test prędkości wykonany na telefonie w drugim pokoju nie mówi nic o łączu. Mówi o zasięgu Wi-Fi w tym pokoju. Żeby sprawdzić samo łącze, trzeba podłączyć komputer kablem bezpośrednio do routera i zmierzyć wtedy.
Jeżeli po kablu prędkość jest zgodna z umową, a bezprzewodowo dużo niższa — problemem jest sieć bezprzewodowa, nie operator. To rozstrzygnięcie zajmuje pięć minut i zamyka większość dyskusji.
Router ustawiony fabrycznie, na kanale zajętym przez kilkanaście sieci sąsiadów. Router schowany w szafce, za telewizorem albo w przedpokoju za żelbetową ścianą. Wszystkie urządzenia wciśnięte w jedno pasmo, o najdłuższym zasięgu i najmniejszej przepustowości. Stary sprzęt, który fizycznie nie przenosi więcej, niż przenosi.
Do tego dochodzą rzeczy niewidoczne: aktualizacja konsoli w tle, kopia do chmury wysyłająca gigabajty, telewizor odtwarzający materiał w wysokiej jakości w drugim pokoju. Sprawdzamy, co realnie obciąża łącze w chwili pomiaru.
Gdy prędkość mierzona po kablu jest wyraźnie niższa od umowy i utrzymuje się taka o różnych porach. Gdy połączenie zrywa się cyklicznie i widać to w dziennikach routera. Gdy opóźnienia są bardzo wysokie mimo braku obciążenia. W takich przypadkach zbieramy pomiary i przekazujemy klientowi konkretne dane do zgłoszenia — rozmowa z operatorem idzie wtedy zupełnie inaczej niż przy „u mnie wolno działa”.
Zdarzają się też przyczyny fizyczne: uszkodzone gniazdo, przetarty przewód, zawilgocone złącze w piwnicy budynku. To już zakres operatora, ale wskazanie miejsca przyspiesza naprawę.
Zmieniamy kanał i szerokość pasma na takie, które w danym budynku są najmniej zatłoczone. Rozdzielamy pasma, żeby telewizor i komputery korzystały z szybszego, a drobny sprzęt domowy z tego o większym zasięgu. Przenosimy router w miejsce, z którego sygnał ma najmniej przeszkód. Przy większych mieszkaniach dokładamy punkt dostępowy połączony kablem, bo to rozwiązanie znacznie lepsze niż wzmacniacz.
Tam, gdzie to możliwe, doprowadzamy kabel do stanowiska pracy albo do telewizora. Jedno połączenie przewodowe zdejmuje obciążenie z sieci bezprzewodowej i poprawia sytuację wszystkim pozostałym urządzeniom.
Prosty wzmacniacz powtarza sygnał, ale robi to kosztem przepustowości — w praktyce często o połowę. Sprawdza się do doświetlenia jednego pokoju, w którym korzysta się z telefonu, a nie do przeniesienia stanowiska pracy.
System wielopunktowy, w którym urządzenia tworzą wspólną sieć, działa znacznie lepiej, zwłaszcza gdy punkty połączone są kablem. To rozwiązanie proponujemy w mieszkaniach dwupoziomowych i w domach.
Zdarza się, że łącze i sieć są w porządku, a wolno działa jeden konkretny komputer. Wtedy przyczyną bywa zapchany dysk, przeciążony system, kilkanaście programów w tle albo stara karta sieciowa. To już nie problem internetu, tylko komputera — i naprawia się go zupełnie inaczej.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a przy problemach z siecią bardzo często wystarcza. Warto przygotować trzy informacje: jaką prędkość ma umowa, jaki wynik daje pomiar po kablu przy routerze i w których pomieszczeniach jest najgorzej. Z tymi danymi rozmowa trwa kilka minut i zwykle od razu wiadomo, czy trzeba przyjeżdżać.
W blokach i na osiedlach z jednym operatorem prędkość potrafi wyraźnie spadać wieczorem, gdy wszyscy korzystają jednocześnie. Pomiar wykonany rano i wieczorem pokazuje różnicę i jest najmocniejszym argumentem w rozmowie z operatorem.
Warto zrobić kilka pomiarów o różnych porach i zapisać wyniki. Zgłoszenie poparte konkretnymi liczbami traktowane jest zupełnie inaczej niż telefon z informacją, że „wolno działa”.
Sprzęt dostarczany w abonamencie bywa oszczędnościowy i przy kilkunastu urządzeniach zaczyna gubić połączenia. Własny router lepszej klasy rozwiązuje sprawę trwale, ale wymaga poprawnego skonfigurowania — a przy części usług także zachowania urządzenia operatora w trybie przekazywania połączenia.
Konfigurujemy oba warianty i tłumaczymy różnicę, żeby klient wiedział, za co płaci i co zyskuje.
W gęstej zabudowie kilkanaście sieci potrafi pracować na tym samym kanale. Zmiana na najmniej zajęty bywa najskuteczniejszą pojedynczą poprawą, jaką da się wprowadzić w pięć minut i bez żadnego zakupu.
Sprawdzamy zajętość kanałów na miejscu, bo w każdym budynku wygląda ona inaczej i zmienia się w czasie. Ustawienie automatyczne nie zawsze wybiera najlepiej.
Stare urządzenie obsługujące wyłącznie najwolniejszy standard potrafi spowolnić całą sieć bezprzewodową, bo zajmuje pasmo dłużej niż nowsze. Podobnie działa sprzęt z uszkodzoną kartą sieciową, który ciągle próbuje się połączyć.
Przy diagnostyce sprawdzamy listę połączonych urządzeń — czasem winowajcą jest drukarka albo kamera, o której nikt nie pamiętał.
Do przeglądania stron, poczty i filmów w wysokiej rozdzielczości wystarcza znacznie mniej, niż sugerują reklamy. Problemem w domach rzadko jest za mała przepustowość, a znacznie częściej zasięg i stabilność.
Dlatego przed zmianą abonamentu na droższy proponujemy najpierw poprawę sieci w mieszkaniu. Bardzo często okazuje się, że łącze było wystarczające od początku.
Przy pracy z domu liczy się przede wszystkim pasmo wysyłające i stabilność, a nie prędkość pobierania. Objawem niedoboru jest zrywany obraz u rozmówców przy poprawnym odbiorze u siebie — i to inny problem niż wolno ładujące się strony.
Sprawdzamy oba kierunki osobno i przy stanowisku pracy zawsze rekomendujemy kabel.
Wyniki pomiarów przed i po, ustawione kanały i pasma, spis urządzeń oraz informację, co zgłosić operatorowi, jeżeli problem leży po jego stronie. Klient dostaje konkret, a nie ogólne zalecenia.
Komputer podłączony kablem bezpośrednio do routera, wyłączone pobieranie i odtwarzanie na innych urządzeniach, pomiar powtórzony kilka razy o różnych porach. Dopiero taki zestaw wyników mówi cokolwiek o łączu.
Pomiar wykonany na telefonie, w drugim pokoju, przy włączonym filmie na telewizorze, mierzy warunki w tym pokoju — a nie prędkość, za którą się płaci.
Zmiana na wyższy pakiet ma sens wtedy, gdy pomiar po kablu pokazuje pełną prędkość, a mimo to jej brakuje — na przykład przy kilku osobach oglądających jednocześnie materiał w wysokiej rozdzielczości albo przy regularnym wysyłaniu dużych plików.
Gdy pomiar po kablu jest poprawny, a problem występuje wyłącznie bezprzewodowo, wyższy abonament nic nie zmieni. Wtedy pracujemy nad siecią w mieszkaniu.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zadzwoń.
Porada telefoniczna nic nie kosztuje, a część usterek udaje się rozwiązać bez dojazdu — zwłaszcza tych, w których winne są ustawienia albo zasilanie. Jeżeli trzeba przyjechać, dojazd, odbiór i zwrot sprzętu są bezpłatne, a diagnoza laptopa przy odbiorze — również. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna; sam dojazd i tak nic nie kosztuje.
Telefon odbieramy całą dobę, siedem dni w tygodniu — także w weekendy i święta. Dojeżdżamy na terenie Warszawy i siedmiu przyległych powiatów.
Serwis laptopów i komputerów na warszawskim Bemowie. Przyjeżdżamy pod wskazany adres — do domu i do firmy. Dojazd, odbiór i zwrot nic nie kosztują, a diagnoza laptopa przy odbiorze sprzętu jest bezpłatna.
ul. Lazurowa 14b
01-474 Warszawa — Bemowo
Biuro bez obsługi klientów. Sprzętu nie trzeba nigdzie przywozić.
Odbieramy także w weekendy i święta. Przy pilnych zgłoszeniach umawiamy się na ten sam dzień.
Dojazd: Warszawa i siedem przyległych powiatów, w promieniu 40 km. Na miejscu jesteśmy z reguły w ciągu godziny.
Na wykonane naprawy dajemy gwarancję do 12 miesięcy.